Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przebywa w stolicy Ukrainy, gdzie w sobotę spotkał się z przedstawicielami władz. Tego dnia w "Faktach po Faktach" w TVN24 przyznał, że był pytany o zaostrzającą się antyukraińską politykę w Polsce.
- Bardzo nieprzyjemnym zaskoczeniem dla mnie, tu w Kijowie, proszę sobie wyobrazić, jest to, że osobą, która jest najlepiej kojarzona ze sfer politycznych Polski w mediach ukraińskich, która tam króluje, jest Grzegorz Braun. To jest wielki wstyd dla naszego kraju - powiedział Sikorski.
Sikorski: Braun powinien już siedzieć
Jak zauważył wicepremier, Grzegorz Braun - poseł i lider Konfederacji Korony Polskiej - dopuszcza się kolejnych aktów przemocy. - Przypominam, że niszczył menorę czy świece chanukowe w Sejmie, przypominam, że niszczył w czasie wykładów jakieś sprzęty nagłaśniające, że ma już zarzuty za zaprzeczanie komorom gazowym - wymieniał.
Zdaniem Sikorskiego "tego typu człowiek, który powinien już siedzieć, nie powinien być nigdzie na świecie postrzegany jako głos Polski".
- Niestety, są też tacy przedsiębiorcy polityczni, niestety, na naszej prawicy, którzy z nim się ścigają na antyukraińskość. Próbują uciułać jakieś procenciki głosów, szczując na mieszkających w Polsce Ukraińców, co, jak wiemy, prowadzi już do aktów przemocy - zwrócił uwagę polityk.
Szef polskiej dyplomacji wyraził nadzieję, że nikt na "taką kreaturę" jak Grzegorz Braun nie będzie głosował.
Co z negocjacjami pokojowymi? "Nie widzę postępu"
W niedzielę 6 września do Kijowa przyjechali przedstawiciele prezydenta USA Donalda Trumpa - Steve Witkoff i Jared Kuschner. Radosław Sikorski był pytany w TVN24, czy omawiał z Ukraińcami efekty tych rozmów.
- Tak, rozmawiałem. Nie o wszystkim mogę powiedzieć, ale nie widzę postępu. Te czerwone linie Ukrainy i Rosji, to znaczy potrzeba Ukrainy do życia w wolności w bezpiecznych granicach i żądza Putina podbicia tego kraju, jeszcze się te czerwone linie nie spotykają w żadnym punkcie - przekazał. - Dobrze, że po ośmiu wizytach w Moskwie wreszcie znaleźli czas na wizytę w Kijowie - dodał.
Sikorski został też zapytany, czy robi na nim wrażenie groźba Władimira Putina, który podczas niedawnej wizyty w Indiach powiedział, że wprowadzenie europejskich wojsk na terytorium Ukrainy oznaczałoby "wojnę z Rosją".
- Putin grozi nam wojną od wielu lat. Przypominam, że podczas którejś z wizyt musiałem wręcz prosić rosyjskich generałów, żeby zechcieli nam grozić wojną atomową nie częściej niż raz na kwartał - odpowiedział Sikorski.
Szef polskiej dyplomacji poinformował, że nie czytał raportu CIA, który miał zostać niedawno przekazany premierowi Donaldowi Tuskowi.
Kolejny raz wezwał też prezydenta Karola Nawrockiego, aby podpisał nominację ambasadorską dla Piotra Łukaszewicza, polskiego charge d'affairs w Kijowie.
